Strona o naszych wyprawach do Ameryki Łacińskiej i nie tylko

 

Zdjęcia z Syberii

Kuba tutaj Ola ...

Meksyk tu poznała ...

San Paulo tu ...

Headline full story...

Headline full story...

Headline full story...

1. Bajkał i rosyjskie dziwczyny (4)

            Wbrew naszym przypuszczeniom po niespełna dziesięciu minutach przy naszych namiotach pojawiła się oczekiwana Rosjanka z moim swetrem w ręku. My już byliśmy prawie przygotowani do drogi. Postanowiliśmy bowiem wcześniej spakować wszystkie rzeczy z wyjątkiem namiotów. Dziewczyna zaproponowała abyśmy zgodnie z jej wcześniejszymi sugestiami spędziła tą noc na jej kwaterze. Mimo dużych rozterek postanowiliśmy obdarzyć ją odrobiną zaufania i przystaliśmy na jej propozycję. Nie mały wpływ na to miał ulewny deszcz, który padał nieprzerwanie od paru godzin. Parę minut zajęło nam przygotowanie ekwipunku do drogi. Po ogłoszeniu naszej gotowości Rosjanka ruszyła w stronę lasu jednocześnie zalecając nam abyśmy za nią podążyli. Szedłem ostatni. Było tak ciemno, że praktycznie nic nie widziałem. Z trudem omijałem drzewa i co chwilę potykałem się o jakiś korzeń. W pewnym momencie jakby ziemia osunęła mi się pod nogami straciłem równowagę i wylądowałem w jakiejś leśnej zapadlinie. Krzyknąłem na pozostałych, aby na mnie zaczekali. Po wydostaniu się z tej chwilowej pułapki, zauważyłem, że zapodziała się, trzymana w czasie marszu w ręku metalowa rurka, którą tak jak wcześniej  zamierzałem w miarę potrzeby użyć w celach obronnych. Moje poszukiwania okazały się bezowocne i niestety ruszyliśmy w dalszą drogę bez jedynej namiastki broni jaką posiadaliśmy. Czułem, że już prawie wszystko, co mam na sobie a szczególnie buty jest przemoczone do ostatniej nitki. Po paru minutach marszu  wyszliśmy z zarośli i stanęliśmy na ubitej ziemi. Znajdowaliśmy się przy wysokim nasypie kolejowym. Przed nami zamajaczyła w ciemności straszliwa jama, która była w tym miejscu jedyną drogą umożliwiającą przedostanie się do wioski. Rosjanka ręką zachęciła nas do kontynuowanie wędrówki. My przystanęliśmy na chwilę nie wierząc całkowicie czy opuścimy tą jamę cali i zdrowi. W naszej wyobraźni pojawiła się już zgraja Rosjan czyhająca wewnątrz i wdzięczna swojej kompance za przyprowadzenie ofiar. Jak się okazał nic takiego nie miało miejsca i bezpiecznie dotarliśmy do wsi. dziewczyna wskazała pierwszą z brzegu chałupę, która miała być miejscem naszego i jej noclegu. Gdy weszliśmy do środka zostaliśmy przywitani przez sympatycznego człowieka, który został nam przedstawiony jako właściciel domu. Nasza obecność go nie zdziwiła. Widocznie został już wcześniej poinformowany o zamiarach dziewczyn. Chałupa składała się z sieni, kuchni służącej jednocześnie za łazienkę oraz jednej izby. Wyposażenie było bardzo skromne i ograniczało się do dwóch metalowych łóżek, dwóch prymitywnie skleconych stołów oraz paru krzeseł. Gospodarz był dla nas bardzo miły, pochwalił się, że spędził parę lat w Polsce będąc na jakiejś placówce co przyjęliśmy z dużym zaskoczeniem. Jak każdy okoliczny mieszkaniec był związany w przeszłości z pracą na kolei transsyberyjskiej.  Raczyliśmy się herbatą oraz spożywaliśmy chleb z solę, jedyne menu jakie tego dnia było przewidziane na kolację.  W pewnym momencie przejechał pociąg. Mężczyzna nie spoglądając na zegarek wyrecytował z pamięci godzinę, nazwę i numer pociągu. Po czym stwierdził, że czas na niego i położył się spać.  Jakże w szybkim tempie zmieniły się nam nastroje. Wątpliwości rozwiały się i z wdzięcznością patrzyliśmy na dziewczynę, która nas tutaj zaprosiła. Siedzieliśmy w ciepłym miejscu, uwolnieni od deszczu i od innych przykrości jakie mogły nas oczekiwać pod gołym niebem. Może nasze podejrzenia w stosunku do pozostałych mieszkańców były bezpodstawne a w rzeczywistości mieliśmy do czynienia jedynie z rywalizacją pomiędzy rodzinami o możliwość przenocowania u siebie cudzoziemców. Tego już nigdy się nie dowiemy.  Ponieważ zamierzaliśmy z samego ranka opuścić wioskę i udać się w stronę Irkucka nie ociągaliśmy się zbyt długo z położeniem się spać. Pobudkę zaplanowaliśmy na szóstą rano.

        więcej... 1/2/3/4/

O nas | Dotychczasowe podróże | Ksiega gości | Napisz do nas | ©2005 Marcin Plewka